Dodano: 2009-07-08 06:44
Po co precyzować pojęcie, które i tak każdy z nas interpretuje po swojemu :?:
Przecież istnieje kilka rodzajów miłości - nie można przyrównać miłości do rodziców do miłości do dziecka, jedna i druga jest tak samo ważna i to wcale nie oznacza że kocha się mniej lub bardziej.
jak ktoś chce faktycznie wiedzieć co to jest miłość proszę oto encyklopedyczna definicja:
Miłość jedno z podstawowych i najważniejszych uczuć ludzkich; skierowane do drugiej osoby lub do idei, instytucji itp.; jego zasadą jest pragnienie dobra obiektu miłości, a zarazem chęć zjednoczenia się z nim; często wiedzie do poświęceń lub rezygnacji z przywilejów, celów, wartości uznawanych za niższe od tych, które ucieleśnia kochana osoba czy przedmiot, a nawet z własnej odrębności itd.
Czy komuś odpowiada taka definicja miłości, bo ja osobiście nie sądzę żeby było to wystarczające wytłumaczenie...
Żyj i pozwól żyć innym; tak jak ty nie lubisz kiedy ktoś narusza twą przestrzeń życiową tak ty nie ładuj się na siłę w życie innych!!!
Dodano: 2009-07-10 09:15
Zależy o jakiej miłości mówić, miłości dziecka do rodziców (i na odwrót) czy miłości pomiędzy kobietą i mężczyzną (bądź też inaczej, jak kto woli). Otóż według mnie i moich doświadczeń to pierwsze jest jak najbardziej możliwe, a drugi przykład to tylko hormony...
Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, Muminki Cię dorwą, zabiją i zjedzą
Dodano: 2009-07-19 20:58
I znów zaprzątamy sobie głowę tematem, w którym każdy mógłby zostać ekspertem będąc jednakowoż dalekim od prawdy.
Miłość ewoluuje i przystosowuje się do zastanych realiów. Bywa, że przybiera oblicze wymogu koniecznego do spełnienia, obowiązku ( obrazowana małżeństwem, niekoniecznie szczęśliwym) . A dziś - w XXI wieku, wieku rzekomej tolerancji i rzekomego równouprawnienia, wieku singli z wyboru - jak określilibyście kształt miłości? Jest ona kaprysem, wyborem, a może przymusem? Czy w dzisiejszych czasach, czasach, gdzie nie ma miejsca na wysublimowaną miłość romantyczną, bo zamiast tego panuje indywidualizm industrialnej i często nieco bezuczuciowej pogoni za sukcesem miłość jest dobrem luksusowym, towarem deficytowym, czy ogólnodostępnym? Czy waszym zdaniem powodowana jest rzeczywiście pragnieniem szczęścia drugiej osoby, czy raczej wrodzonym egocentryzmem? Nie tyle potrzebą kochania, co pragnieniem bycia kochanym? Szczerym oddaniem, czy raczej uczciwą wymianą ?
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-20 06:50
Zauważmy, że (przynajmniej w olbrzymiej większości) generalnie nie jest dla nas problemem, gdy akurat nikogo nie kochamy, za to robimy tragedię, gdy ktoś nie odwzajemnia naszej miłości. Stąd też wydaje mi się, że bycie kochanym jest dla nas ważniejsze, niż kochanie samemu. Miłość staje się więc czymś czysto egocentrycznym. Tylko czy to jeszcze można nazwać miłością i czym w ogóle jest miłość? Wydaje mi się, że niestety dla większości istotę miłości można by przeformułować następująco - "kocham Cię, czyli pragnę, aby moje postępowanie Cię uszczęśliwiało, bo to sprawia mi największą radość". Oświecony egoizm.
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-07-20 08:45
Właśnie wydaje mi się, że to, co dziś określamy mianem miłości stało się dość egocentryczne. Pragnie się kochać i realizować swoją miłość, przy czym liczy się przede wszystkim wzajemność. A kochanie kogoś nie jest umotywowane pragnieniem jego szczęścia, tylko próbą zaspokojenia własnego impulsu, spełnienia potrzeby. Miłością byłoby danie drugiej osobie wyboru: nie naciskanie, by druga osoba zaangażowała się na tyle, że chciałaby stworzyć związek, lecz rozważyła, czy szczęście może dać jej ten adorator. Jeśli nie - niech nadal pozostanie wolna, skoro chodzi tylko i wyłącznie o szczęście tej drugiej. Adorator jednak raczej z góry zakłada, że to on będzie spełnieniem dla swej wybranki/a i nie bierze pod uwagę możliwości odrzucenia.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-20 12:30
No nie wiem Wampgirl :?: czy adorator/a z góry zakłada że ,to on będzie spełnieniem dla swej wybranki/a i nie bierze pod uwagę możliwości odrzucenia.Być może niektórzy tak właśnie myślą,jednak uważam że mimo wszystko wjększość bierze odrzucenie pod uwagę w tym ja.Bo nie ma nic pewnego tym bardziej w miłości (związku).

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2009-07-20 17:40
Nie chodzi o to, że adorator(ka) nie bierze pod uwagę możliwości odrzucenia - chodzi o to, że go nie chce. Pragnie, by to właśnie on(a) był największym szczęściem swojego obiektu pożądania. Natomiast jeśli zostanie odrzucony lub jeśli największym szczęściem swojego obiektu jest ktoś inny, to czuje ból, rozpacz, zazdrość, złość itp.
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-07-22 09:43
Każdy chciałby, aby czyjś świat zaczynał się i kończył właśnie na nim. Być kimś niezastąpionym. Chociaż jeśli ktoś niezastąpiony odejdzie - jego miejsce zająć może "gorszy substytut". Kolejnych partnerów nie da się porównać.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-22 14:21
Nie jestem przekonany... Z dwóch powodów:
a) nie ma ludzi niezastąpionych. Co najwyżej są niezastąpione pozycje, jak "pierwsza miłość" - tego rzeczywiście nie da się powtórzyć - ale poza takimi wypadkami wszystko da się zastąpić.
b)wątpię, by ktoś przeżył "idealny związek", który rzeczywiście byłby niezastąpiony (zresztą gdyby był idealny, to w ogóle nie powinien się skończyć). Natomiast jeśli ktoś porównuje swoje związki do jakiegoś uprzywilejowanego poprzedniego i za każdym razem stwierdza, że "wtedy było lepiej", to nie znaczy, że tamta osoba była niezastąpiona. Świadczy to raczej o tym, że pamięć już nie ta i idealizujemy poprzedniego partnera. Widzimy osobę nie taką, jaką była, ale taką, jaką chcielibyśmy, żeby była.
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-07-22 15:17
| Arantasar napisał(a): |
| Nie jestem przekonany... Z dwóch powodów:
a) nie ma ludzi niezastąpionych. Co najwyżej są niezastąpione pozycje, jak "pierwsza miłość" - tego rzeczywiście nie da się powtórzyć - ale poza takimi wypadkami wszystko da się zastąpić. b)wątpię, by ktoś przeżył "idealny związek", który rzeczywiście byłby niezastąpiony (zresztą gdyby był idealny, to w ogóle nie powinien się skończyć). Natomiast jeśli ktoś porównuje swoje związki do jakiegoś uprzywilejowanego poprzedniego i za każdym razem stwierdza, że "wtedy było lepiej", to nie znaczy, że tamta osoba była niezastąpiona. Świadczy to raczej o tym, że pamięć już nie ta i idealizujemy poprzedniego partnera. Widzimy osobę nie taką, jaką była, ale taką, jaką chcielibyśmy, żeby była. |
Jak miło napisane :) Idealnie wręcz i (co najstraszniejsze) zgodne z prawdą. Kto przeżył 2, 3 związki z tym/tą jedynym/jedyną może to potwierdzić. Po rozstaniu zawsze widzi się wady w drugim człowieku, ale jak przychodzi nowy związek to zauważamy zalety.
Hm - miłość to zuważanie wad i akceptacja ich, bo jak ktoś powiedział: Nie kocha się "za" lecz "pomimo, że".
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2009-07-23 08:34
Nie chodzi tyle o idealizowanie partnera ( ja jakoś zawsze na początku widzę ich wstrętne wady i skrzywienia
), ale o coś niepowtarzalnego, co każdy z partnerów w sobie miał. A związek może się rozpaść nawet, gdyby istniał twór - człowiek idealny, bo drugi pewnie by taki nie był i nie potrafiłby sprostać/dotrzymać kroku temu pierwszemu. Za duża presja. Niektórzy nie lubią, jeśli partner jest kryształowy i w jakiś sposób "lepszy od nich" np. bardziej obyty, inteligentniejszy.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-23 09:43
Każdy człowiek jest niepowtarzalny, inny, to nie tyczy się tylko partnerów :)
Myślę, że czym innym jest związek idealny, idealny partner i idealny człowiek :) Z tym ostatnim prawdopodobnie nie dałoby się wytrzymać, a i on nie potrzebowałby związku do szczęścia :) Idealny związek nie mógłby się rozpaść już z definicji :) Natomiast z idealnym partnerem nie może być mowy o miłości. Dlaczego? A dlatego, że musiałby to być człowiek jakiego my sobie wymarzyliśmy, we wszystkim taki, jak chcemy, a więc pozbawiony wolności. Nie ma zaś miłości bez wolności.
Jeśli ktoś nie lubi, jeśli partner jest w czymś lepszy od niego, to tylko potwierdza to tezę, że człowiek także w związkach kieruje się egoizmem.
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-07-23 11:06
Człowiek prawdopodobnie we wszystkim podświadomie kieruje się egoizmem i dobrem własnym, co zostało wbudowane w jego psychikę przed wiekami
Zawsze dąży by przetrwać, by być kochanym, szanowanym, bo to daje mu szczęście, lepsze samopoczucie, wyższe poczucie własnej wartości, satysfakcję etc.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-24 15:56
Miłość... Ciepła szarlotka :?: :lol:
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2009-07-24 16:14
Jakby miłość była taka dobra jak szarlotka, to bym jej na gwałt szukała, a nie twierdziła, że oferowane mi do tej pory uczucia przez osobników płci męskiej są przy tej szarlotce jakimś nieudanym plackiem ziemniaczanym!
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-24 16:19
8O
Szarlotke na gwałt?
Rozumiem chłopa jakiego jurnego, ale szarlotke? :lol:
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2009-07-26 09:10
Z tą jurnością to dziś różnie bywa ( no chyba, że u tego pana, który śni mi się dość regularnie :d ). Dlatego wybieram szarlotkę.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-07-26 11:18
Ja nie wiem, co to jest miłość. W moim systemie wartości nie istnieje takie pojęcie. Za to nienawiść mogłaby góry przenosić...
Dodano: 2009-07-29 10:32
Wampgirl, fakt, nie wszyscy chłopacy w Twoim wieku są jurni. Póki co nikt nie rzucił mnie na kolana do tego stopnia, bym się zakochała.
Dodano: 2009-07-29 11:19
| Natalia-Julia-Nowak napisał(a): |
| Ja nie wiem, co to jest miłość. |
Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu), połączone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia
Już wiesz
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2009-07-29 17:00
z tym "ciągłym pragnieniem obcowania z tą osobą" to chyba jednak nie do końca prawda. Ja czasem potrzebuję odpoczynku nawet od osób, które wiele dla mnie znaczą. Uważam, że ta definicja jest bardzo, ale to bardzo uproszczona i niekompletna. Miłość trudno jest zdefiniować, dlatego właśnie należy do grona pojęć abstrakcyjnych.
Dodano: 2009-07-29 19:34
| amorphous napisał(a): |
| Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu), połączone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia
Już wiesz ![]() |
Błąd, błąd, błąd :twisted:
Ile razy mam się jeszcze powtarzać, co? :twisted:
Miłość to trucizna, która zakwita w sercach ludzi słabych :twisted: :twisted: :wink:
forever alone immortal
Dodano: 2009-07-29 19:59
A miłosc to takie uczucie głupie,
zaczyna sie na ustach,a kończy na dupie :wink:
Dodano: 2009-07-30 09:08
| rozbit napisał(a): |
| [quote:a224cd8375="amorphous"]Miłość - przywiązanie do kogoś lub czegoś, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu), połączone z wolą i nieraz silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia
Już wiesz ![]() |
Błąd, błąd, błąd :twisted:
Ile razy mam się jeszcze powtarzać, co? :twisted:
Miłość to trucizna, która zakwita w sercach ludzi słabych :twisted: :twisted: :wink:[/quote:a224cd8375]
że Ty niby taki mocny jesteś? Taki mocny, że nie masz odwagi rozmawiać z niektorymi kobietami a nawet im na message na portalu odpowiedzieć?
@DEMONEMOON: weź wymyśl coś bardziej oryginalnego, come one, babe, wiem, że stać Cię na więcej
Dodano: 2009-07-30 12:05
| Vika napisał(a): |
| Wampgirl, fakt, nie wszyscy chłopacy w Twoim wieku są jurni. |
Ten komentarz jest co najmniej śmieszny.
| rozbit napisał(a): |
|
Miłość to trucizna, która zakwita w sercach ludzi słabych :twisted: :twisted: :wink: |
Za to w tej wypowiedzi jest sporo prawdy. Bazując na skłonności do "kochliwości" drugiej osoby, można ją skutecznie wykorzystywać.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi